MESSanger [2020]

MESSanger to utwór dedykowany wszystkim osobom nadużywającym mediów społecznościowych. A więc wszystkim w ogóle? Na pewno wszyscy, którzy przyjdą na jego wykonanie, mogą go współtworzyć.

Założenie jest sceniczne. Nie tylko słyszymy, ale także widzimy muzyka ćwiczącego w domu dany utwór. Kompozytor nie określił instrumentarium ani wykonywanego utworu – na prapremierze Stanisław Aleksandrowicz wybrał werbel i Boléro Maurice’a Ravela. Zaczyna grać, ale po chwili odrywa go dźwięk powiadomienia. Bierze telefon do ręki, teatralnie się wścieka, klika coś i wraca do Boléro. Powiadomienia jednak nie przestają przychodzić i na muzyka spływa cały wachlarz dźwięków, które dobrze kojarzymy – bez patrzenia umielibyśmy je przyporządkować do konkretnej aplikacji, może nawet do modelu telefonu.

I to my je wysyłamy. Chcąc podkreślić bezradność jednostki, kompozytor oddał publiczności niemal pełną kontrolę nad przebiegiem dzieła. Za pomocą strony internetowej połączonej z aplikacją MAXmsp każdy może wysłać powiadomienie do ćwiczącego muzyka i raz jeszcze utrudnić mu pracę. Dość prędko rytm werbla inaugurującego sławny utwór z lat 20. XX wieku ustępuje kakofonii codzienności z lat 20. XXI wieku. Dzięki zastosowaniu systemu dźwiękowego surround powiadomienia, do których dołączają odgłosy z ulicy czy pukania do drzwi, otaczają słuchaczy z każdej strony. Nie ma ucieczki. Nie ma kontroli. Muzyk się poddaje.

Tymoteusz Karaś-Tęcza chętnie sięga do audiosfery codzienności i wraca z kolejnymi koncepcjami. Znajduje muzykę tam, gdzie inni powszedniość lub zagrożenie. W MESSangerze pozwala jej wybrzmieć w improwizowanym zagęszczeniu, kreując jednak przestrogę: bez prawdziwego skupienia nie posłuchamy Boléro Maurice’a Ravela.